W koncu urlop. Od dawna juz planowalismy trecking po Wysokich Taurach.
W koncu przyszedl czas na realizacje planow. No i jestesmy. A tutaj niespodzanka. Nie dosc ze plecaki ciaza, ze zastanawiamy sie czy w ogole damy rade tak obciazeni przejsc to co sobie zaplanowlismy to jeszcze mamy tu regularna zime. Widocznosc zerowa. Nie pozostje nic jak tylko czekac na poprawe pogody. Oby calkiem nie pokrzyzowala planow. A w miedzy czasie przymierzamy sie do scianki.
Gdybyscie widzieli ta scianke. Ciekawie pomyslana w hallu hotelu (schroniska). Wspinaczka z parteru az na 4 pietro nad stolikami siedzacych ponizej. Tylko trzeba uwazac aby komus nie wpasc do talerza

.
Mamy nadzieje ze od jutra pogoda sie poprawi i bedzie mozna troche pochodzic.
Pozdrawiamy
PS
Wybaczcie pisownie. Pisze na jakiejs dziwnej klawiaturze bez polskich znakow i jeszcze z porzestawianymi literkami
